Legenda o Bazyliszku

Bajki i legendy warszawskie


Legenda o Bazyliszku



(na podstawie Legend Warszawskich – Artura Oppmana)

W kuźni Melchiora Ostrogi, płatnerze wykonywali zbroję rycerską dla Kasztelana Płockiego. W kąciku znudzone zabawą dzieci Melchiora – Maciek i Halszka szykowały się do wyjścia na Rynek Warszawski. Ojciec przykazał dzieciom, aby pod żadnym pozorem nie udawały się na Krzywym Kole do starego domostwa, gdzie niedobre sprawy się działy.

spacery tematyczne

Na Rynku rodzeństwo zaaferowane rozmaitościami i sklepikarzami, nagle spostrzegło Cygana z tresowanym niedźwiedziem. Waluś Klepka, syn bednarza z Zapiecka, również podziwiający występ, zaczepił dzieci i zachęcił do wspólnej zabawy. A że urwis był z niego niemały, psoty i figle co chwilę wyprawiał. Po występnie Cygan z niedźwiedziem, ruszyli by zmienić miejsce pokazów. Trójka dzieci ruszyła wraz z nimi, a traf chciał, że skierowali się w stronę Krzywego Koła, gdzie ojciec zabronił się rodzeństwu bawić.

Przy starym domostwie Waluś zatrzymał Maćka i Halszkę. Namówił dzieci do wejścia do piwnic, gdyż znajdują się tam skarby ogromne. Rodzeństwo zachęcone namową kolegi, zgodziło się zejść do podziemi, żeby wziąć troszeczkę skarbu w prezencie dla rodziców. Waluś szedł pierwszy, to On otworzył furtę do lochów, gdzie wzrok Bazyliszka powalił go na ziemię. Maciusia i Halszki poczwara nie zauważyła, a dzieci opisały ją tak:

“Był to niby kogut, niby wąż. Głowę miał kogucią z ogromnym purpurowym grzebieniem w kształcie korony, szyję długą i cienką, wężową, kadłub pękaty, nastroszonymi czarnymi piórami pokryty, i nogi kosmate, wysokie, zakończone łapami o ostrych olbrzymich pazurach. Ale najstraszniejsze były oczy potwora: wyłupiaste, okrągłe, do sowich ślepiów podobne, jarzące się to czerwono, to żółto;”

Jak pokonano Bazyliszka:


Szukająca dzieci Agata, stara służąca, którą matka wysłała na poszukiwanie dzieci, również zeszła do lochu. Bazyliszek spostrzegł ją i w mgnieniu oka zamienił w kamień. Wieść o zaginięciu dzieci w piwnicach Krzywego Koła szybko dotarła rodziców. Rajca miejski Ezechiel Strubicz, poradził udanie się do czarownika na ulicę Piwną. Był to wielce znamienity lekarz, Hermenegildus Fabuła, który radę dał taką:

” Oto trzeba, aby do lochu zeszedł człowiek, całkowicie obwieszony zwierciadłami; gdy bazyliszek spojrzy w nie i siebie zobaczy, sam się własnym wzrokiem zabije, a tak uwolnilibyśmy od potwora i tę Warszawę umiłowaną i całą przesławną Rzeczpospolitą.”

W rezultacie śmiałkiem został Jan Ślązak, który na śmierć skazany na egzekucję zmierzał. Wszedł do piwnic, obwieszony zwierciadłami z Ratusza i zabiwszy Bazyliszka, również wolność odzyskał.



ZOBACZ RÓWNIEŻ:


SightseeingWarsaw.com
SightseeingWarsaw.com